Biuro Praktyk i Karier Zawodowych

Medyczne fake newsy kontra wiedza naukowa – jak rozwijać krytyczne myślenie już podczas studiów?

Medyczne fake newsy kontra wiedza naukowa – jak rozwijać krytyczne myślenie już podczas studiów?

Najtrudniejsze do wychwycenia nie są zwykle twierdzenia, które od razu brzmią absurdalnie. Większą ostrożność powinny budzić te, które wydają się znajome, rozsądne i powszechnie akceptowane. Porada o „usuwaniu toksyn”, reakcja świadka podczas drgawek czy zwyczaj utrwalony na oddziale mogą wyglądać jak coś oczywistego właśnie dlatego, że były wielokrotnie powtarzane.

Na studiach warto więc ćwiczyć pytanie o podstawę takiej pewności. Trzeba umieć rozpoznać, jakie dowody ją wspierają, co dokładnie z nich wynika i jak wiele pozostaje niepewne. Z czasem ta sama umiejętność pomaga oceniać badania, podejmować rozsądniejsze decyzje dotyczące opieki i przekładać medyczne informacje na język zrozumiały dla pacjenta.

Zanim ocenisz wynik, sprawdź, na jakie pytanie naprawdę odpowiadało badanie

Nie każda publikacja, w której wykazano różnicę, daje podstawę do praktycznego zalecenia. Najpierw trzeba ustalić, kogo badano, z czym porównywano interwencję i jaki efekt potraktowano jako najważniejszy. Warto też sprawdzić, czy autorzy uwzględnili możliwe szkody. Wynik doświadczenia laboratoryjnego nie może być automatycznie przenoszony na pacjentów, podobnie jak sama korelacja nie dowodzi, że jedno zjawisko było przyczyną drugiego.

Dopiero wtedy warto zapytać o jakość źródła. Istotne są jego aktualność, finansowanie oraz interesy, które mogły wpływać na sposób prowadzenia lub interpretowania badania. Jeden artykuł dobrze osadzić w szerszym obrazie, porównując go z przeglądami systematycznymi i obowiązującymi zaleceniami. W tym ujęciu medycyna oparta na faktach oznacza ocenianie siły dowodów, a następnie łączenie ich z doświadczeniem klinicznym i sytuacją konkretnej osoby.

Dla studenta dobrym treningiem może być zwykły referat. Zadaniem nie jest wtedy zgromadzenie jak największej liczby źródeł, lecz pokazanie, dlaczego wybrane publikacje rzeczywiście pomagają rozstrzygnąć analizowany problem oraz gdzie kończy się zakres wniosków, które można z nich wyciągnąć.

Duży procent nie zawsze oznacza dużą zmianę dla pacjenta

Wyobraźmy sobie dwa wyniki: powikłanie wystąpiło u 2 osób na 100 w grupie bez interwencji i u 1 osoby na 100 w grupie, która ją otrzymała. Można wtedy powiedzieć, że ryzyko względne spadło o 50%. Gdy jednak spojrzymy na te same dane bezwzględnie, różnica wynosi 1 punkt procentowy. Oba opisy są prawidłowe, ale tylko razem pokazują właściwą skalę efektu.

Sam procent nadal nie wystarcza do oceny wyniku. Znaczenie ma również okres obserwacji uczestników, skala niepewności oszacowania oraz ewentualne szkody związane z interwencją. Zalecenia NICE dotyczące komunikowania ryzyka wskazują, że warto przedstawiać wartości bezwzględne i zestawiać dane przy zachowaniu tego samego mianownika.

Dobrym zadaniem dla studentów jest przełożenie wyniku badania na krótkie wyjaśnienie dla pacjenta. Przy okazji można rozdzielić efekty, które łatwo wrzucić do jednego worka: zmianę parametru laboratoryjnego, nasilenie bólu, sprawność w codziennym funkcjonowaniu czy częstość hospitalizacji. Każdy z tych rezultatów odpowiada na inne pytanie.

Rutyna kliniczna nie zwalnia z pytania, czy nadal ma dobre uzasadnienie

Na praktykach łatwo pomylić powtarzalność z wiarygodnością. Jeśli cały zespół wykonuje daną czynność w podobny sposób, może się wydawać, że jej zasadność została już dawno rozstrzygnięta. Tymczasem niektóre zwyczaje utrzymują się dłużej niż zalecenia, które miałyby je uzasadniać. Dotyczy to między innymi masowania skóry w ramach profilaktyki odleżyn, czego NICE nie rekomenduje osobom dorosłym.

W wytycznych profilaktyki odleżyn akcent pada na inne działania: najpierw ocenia się zagrożenie i stan skóry, a później dobiera działania związane ze zmianą pozycji oraz ograniczaniem nacisku. Znaczenie mają przy tym możliwości sprzętowe, sytuacja chorego i sposób dokumentowania opieki.

Dla studenta najważniejsze jest rozpoznanie, kiedy obserwowana praktyka wymaga sprawdzenia. Nie chodzi o samodzielne kwestionowanie decyzji zespołu, lecz o porównanie ich z aktualnymi zaleceniami i rozmowę z opiekunem. Dopiero wtedy można ocenić, czy odstępstwo wynika z konkretnej sytuacji klinicznej, czy jedynie z utrwalonego przyzwyczajenia.

Przy drgawkach najpierw trzeba zatrzymać mit, a dopiero potem tłumaczyć

Presja chwili sprzyja prostym reakcjom: ktoś przypomina sobie zasłyszaną poradę i natychmiast próbuje ją zastosować. Przy drgawkach może to oznaczać próbę włożenia przedmiotu do ust chorego. CDC w zaleceniach pierwszej pomocy ostrzega przed takim działaniem ze względu na ryzyko urazu szczęki lub zębów. Równie błędne jest fizyczne powstrzymywanie drgawek.

W takiej sytuacji student musi umieć jednocześnie zadbać o bezpieczeństwo chorego i zatrzymać nieprawidłowe działanie świadka. Najskuteczniejszy może być prosty komunikat: krótkie wskazanie zagrożenia i natychmiastowe przekierowanie tej osoby do czynności, która rzeczywiście pomaga.

Dopiero po zakończeniu zdarzenia jest miejsce na szczegółowe wyjaśnienia. W ćwiczeniach warto więc oceniać nie tylko sam przebieg pierwszej pomocy, lecz także jasność poleceń i sposób reagowania na błędne sugestie otoczenia. To właśnie wcześniejsze rozpoznanie popularnego mitu pozwala działać sprawniej wtedy, gdy nie ma czasu na szukanie informacji.

Zanim uznasz metodę za skuteczną, ustal, co właściwie miało się zmienić

Słowo „działa” bywa wygodne właśnie dlatego, że może znaczyć bardzo różne rzeczy. W przypadku diet „oczyszczających” warto zacząć od najbardziej podstawowego pytania: jaki konkretnie efekt ma być dowodem skuteczności? Trzeba wiedzieć, co miałoby zostać usunięte z organizmu, jak taki efekt zmierzono i czy przekładał się on na zdrowie. NCCIH opisuje brak przekonujących badań wspierających stosowanie diet „detoksykacyjnych” do usuwania toksyn ani do długoterminowej kontroli masy ciała.

Przy ocenie metod fizjoterapeutycznych zmienia się kontekst, lecz zasada sprawdzania pozostaje podobna. Liczy się nie tylko obecność poprawy, lecz także to, u kogo ją zaobserwowano, z jaką metodą porównano terapię i jak długo utrzymywał się efekt. Chwilowe zmniejszenie bólu po terapii może mieć znaczenie, ale nie przesądza jeszcze o późniejszej sprawności pacjenta.

Najlepiej więc zamienić szerokie pytanie „czy to działa?” na kilka precyzyjniejszych. Dla jakiej grupy? W porównaniu z czym? Jaki wynik uznajemy za ważny? Tak sformułowany problem zmniejsza ryzyko szukania dowodów wyłącznie po to, by potwierdzić wcześniejszą opinię.

Ta sama liczba może znaczyć coś innego w zależności od sytuacji pacjenta

Czerwone oznaczenie wyniku łatwo potraktować jak gotową diagnozę, choć sama liczba nie daje jeszcze pełnego obrazu. Przekroczenie zakresu referencyjnego nie przesądza o chorobie, a wynik pozostający w normie nie zamyka dalszej oceny. MedlinePlus w poradniku interpretacji badań podkreśla znaczenie takich elementów jak objawy, wywiad, pozostałe wyniki i przygotowanie do pobrania materiału. Istotne są również jednostki oraz przedziały stosowane przez dane laboratorium.

Jeszcze innego rodzaju pułapkę tworzą modele prognostyczne. Zanim wykorzystamy kalkulator ryzyka sercowo-naczyniowego, trzeba ustalić, dla kogo powstał dany model, jakie zdarzenie opisuje i jak daleko w przyszłość sięga prognoza. Pierwotny SCORE służył do oceny prawdopodobieństwa śmierci z przyczyn sercowo-naczyniowych. SCORE2 uwzględnia natomiast również zdarzenia niezakończone zgonem. Nie są to więc narzędzia, których wyniki można odczytywać zamiennie.

Dobrym ćwiczeniem dla studentów jest wskazanie, czego jeszcze brakuje do poprawnej interpretacji. Czasem ważniejsze od samego obliczenia okazuje się rozpoznanie, że określony model w danej sytuacji w ogóle nie powinien być użyty.

Najlepszym sprawdzianem analizy jest to, czy pacjent rozumie jej wnioski

Można dobrze ocenić badanie i nadal źle przekazać jego znaczenie. Gdy pacjent interesuje się niesprawdzoną metodą, rozmowę lepiej zacząć od pytania o jego oczekiwania niż od tłumaczenia metodologii. Dopiero później warto przejść do tego, jakie korzyści rzeczywiście potwierdzono, jakie ryzyko trzeba brać pod uwagę i co można zrobić dalej.

Ważny jest też moment sprawdzenia zrozumienia. Zamiast pytać tylko „czy wszystko jasne?”, można poprosić rozmówcę o krótkie odtworzenie najważniejszych informacji własnymi słowami. Jeśli pojawia się błąd, daje to sygnał, że komunikat trzeba uprościć lub wyjaśnić inaczej. Podczas symulacji studenci mogą osobno analizować treść wypowiedzi, klarowność języka i sposób reagowania na wątpliwości pacjenta.

Taką samą umiejętność można wykorzystać poza zajęciami klinicznymi. Projekt koła naukowego poświęcony analizie mitu albo opracowaniu materiału edukacyjnego może pokazać w portfolio cały tok pracy: od postawienia pytania, przez ocenę źródeł, aż po przedstawienie wniosków odbiorcy, który nie ma wiedzy medycznej.

Źródła:

Autor: M.K.